top of page

Turystyka zagraniczna – szansa Europy w kryzysie demograficznym

  • 10 maj
  • 4 minut(y) czytania
Turyści w europejskim mieście

Kryzys demograficzny w Europie rysuje ponury obraz dla większości gałęzi gospodarek. Kurcząca się siła robocza i słabnące rynki zbytu, rosnące obciążenia podatkowe dla sfinansowania systemu emerytalnego i służby zdrowia będą utrudniały życie tysiącom przedsiębiorców. Może pojawić się wrażenie, że trendy demograficzne nie dają żadnych powodów do optymizmu. Każda branża będzie musiała się liczyć ze spadającymi obrotami i coraz ostrzejszą konkurencją o klientów pozostających na rynku. ​Jednak istnieje gałąź gospodarki w Europie, która może wykazywać względną odporność na kryzys demograficzny – turystyka zagraniczna.


​Turystyka zagraniczna jest traktowana jako swoisty eksport usług. Rezydent zagraniczny przemieszcza się do kraju destynacji, aby skorzystać z usług hotelarskich igastronomicznych. W ten sposób zostawia gotówkę w obcym kraju, zasilając jego gospodarkę. Najważniejszą cechą branży turystyki zagranicznej jest brak zależności popytu od krajowej sytuacji demograficznej. Branża ta raczej wykazuje zależność od zamożności, liczby turystów zagranicznych, a także od sytuacji demograficznej krajów pochodzenia turystów.


Globalne Południe

​W latach 90. w Europie zaczęto obserwować wzmożoną obecność turystów z Japonii, którzy w dyskursie publicznym stali się przedmiotem ironicznych stereotypów. Dotyczyły one przede wszystkim ich skłonności do nadmiernego fotografowania oraz mimiki interpretowanej jako wyraz dezorientacji w zwiedzanych miejscach. W ostatnich 10–15 latachEuropę coraz częściej odwiedzają liczne grupy turystów z Chin. Ostatnio, np. w Polsce, w mieście Zakopanem, coraz częściej obserwuje się zamożnych turystów arabskiego pochodzenia.


​Te trzy przypadki wykazują wspólny trend. Dawniej ubogi kraj zaczyna się bogacić, a jego liczni obywatele coraz częściej wybierają się w podróże zagraniczne w celach turystycznych. Można zakładać, że w miarę bogacenia się kolejnych społeczeństw pula potencjału branży turystyki zagranicznej będzie się zwiększać. Świat jeszcze czeka na miliony turystów z Indii, Filipin, Wietnamu, Indonezji, Azji Środkowej czy Afryki. Populacja wielu z tych państw przekracza 100 mln. osób. Nawet zakładając wadliwy, nierównomierny rozwój, którego doświadczają aktualnie Indie czy Filipiny, miliony zamożnych turystów z tych państw wydają się być kwestią czasu. Jeżeli miliard obywateli Indii nie wyjdzie z biedy do końca stulecia, to wzrost gospodarczy będzie powodował bogacenie się dziesiątek milionów przedstawicieli elity i wyższej klasy średniej.


„Muzeum” Europa

​Dlaczego Europa ma najbardziej skorzystać na rosnącym światowym ruchu turystycznym? Zastanówmy się na początku, co może interesować indyjskiego, filipińskiego czy wietnamskiego turystę. Ciepło? Morze? Krajobraz tropikalny? Takie rzeczy są atrakcyjne dla obywateli Globalnej Północy: dla Polaków, dla Rosjan, dla Skandynawów. Natomiast bogacący się mieszkańcy Globalnego Południa mają te walory w swoich państwach, nawet w nadmiarze. Co więc może ich zainteresować?


​Stawiam tutaj tezę, że obywatele bogacących się społeczeństw Globalnego Południa, którzy będą zamieszkiwać w metropoliach liczących miliony czy dziesiątki milionów osób, takich jak Manila, Jakarta czy Mumbai, gdzie panuje zgiełd, sztuczność i ponowoczesny krajobraz z dziesiątkami wieżowców, będą interesować się zmianą kontekstu i odpoczynkiem od tego klimatu. Europejskie miasta mają wyraźne, historyczne centrum, spokojny rytm życia i kultowe zabytki. Mogą to być obszary o wysokiej atrakcyjności turystycznej. Paryż, Rzym, Praga, Kraków – cechuje to, co będzie tracić miasto Globalnego Południa – autentyczność. Ta aura kultury, wielowiekowości, tożsamości jest tym, co już dziś przyciąga miliony turystów, a potencjalnie może przyciągać jeszcze więcej. Europa jest dziś jedynym dobrze zarządzanym „muzeum” pielęgnującym swoją pamięć historyczną i kulturową.


Demografia i turystyka

​Pojawiają się jednak zastrzeżenia co do optymizmu związanego z tą branżą. Przecież już nawet dziś brakuje pracowników w hotelarstwie czy gastronomii. Turystyka jest branżą pracochłonną i, w odróżnieniu od przemysłu, który jest podatny na automatyzację, wydaje się być gałęzią bardziej narażoną na zmiany demograficzne. Są to trafne uwagi od strony podażowej, bowiem siła robocza może być wąskim gardłem branży turystycznej. Jednak jest to bardziej perspektywiczna gałąź dla Europy w porównaniu z innymi ze względu na brak wyraźnej konkurencji.


​Można zautomatyzować produkcję samochodów, leków czy żywności. Lecz są to branże mogące być ulokowane w każdym państwie i na każdym kontynencie. Chińczycy wygryzają udział Europejczyków na rynku samochodowym. Kraje Ameryki Łacińskiej stwarzają zagrożenie dla europejskiego rolnictwa, a Indie rozwijają silną branżę farmaceutyczną, która może w przyszłości stanowić poważną konkurencję dla europejskich producentów. Dziesiątki milionów głodnych, ambitnych, niewymagających mieszkańców Globalnego Południa długoterminowo będą wygrywać ze starzejącą się, przywykłą do komfortu populacją Europy. Wydaje się więc, że wraz z natężeniem globalnej konkurencji będzie coraz trudniej utrzymać przewagi konkurencyjne państwom europejskim.


​Jednak w przypadku branży turystycznej sytuacja wygląda inaczej. Nie da się „wyprodukować” Paryża, Rzymu, Londynu czy Pragi. Jeżeli Europa będzie potrafiła zachować atrakcyjność dla turystów zagranicznych, to podażowa strona równania będzie kwestią modelu biznesowego. Można rozwiązać problem za pomocą migracji sezonowej lubautomatyzacji. Natomiast problemów związanych z brakiem popytu rozwiązać jest dużo trudniej.


Szanse turystyczne Europy a Polska

​Choć Europa jako całość ma wyjątkowe przewagi, jeżeli chodzi o branżę turystyczną, to sytuacja Polski nie jest tak kolorowa. Polska nie ma aż tak powszechnie znanego miasta jak Londyn, Rzym, Praga czy Paryż. Nie kręcono tutaj popularnych na całym świecie filmów. W Polsce nie ma znanego miasta, w którym regularnie odbywają się światowe festiwale, konferencje czy wydarzenia. Na globalne atrakcje turystyczne wyrastają Kraków czy Zakopane, ale to nadal jest kropla w morzu potrzeb.


​Polska powinna stworzyć markę dla turystów z Globalnego Południa, by konkurować o nich z innymi krajami Europy w przyszłości. Paradoksalnie to nie AI, półprzewodniki czy zaawansowany przemysł może być przyszłością transformacji polskiej gospodarki. W tych branżach nie mamy zbytnich szans na wygranie z krajami azjatyckimi. Jednak przy odpowiedniej polityce branża turystyczna może stać się złotą żyłą polskiej gospodarki, która może stanowić filar odporności w perspektywie przyszłego kryzysu demograficznego.


Źródła:

  • Facebook
  • Instagram
  • LinkedIn

© 2025 Centrum analityczne Neoplus

bottom of page