Rozwój Globalnego Południa a przyszłość migracji specjalistów
- Artur Veryho

- 12 sie 2025
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 17 sie 2025
W państwach Zachodu, w tym w Polsce panuje przekonanie, że o ile nie jest potrzebna migracja uchodźcza czy pracownicza o niskich kwalifikacjach, to należy walczyć o migrantów wykwalifikowanych i wykształconych. Do nich zalicza się z reguły lekarzy, inżynierów czy fachowców IT. W oparciu o podobne założenia funkcjonuje polityka migracyjna Kanady czy wzorowany na niej nowy niemiecki program German Opportunity Card. Powoduje to skutki uboczne w postaci braku siły roboczej na stanowisku niebieskich kołnierzyków i nadpodaż wykształconej siły roboczej, ale nie tylko. Pojawia się z kolei następująca kwestia. Jeżeli państwo traktuje migrację specjalistów jako niezbędny element rozwoju i jako strategię rozwiązania kryzysu demograficznego, to musi planować długoterminowo. Z racji starzenia się europejskich a także cudzoziemskich pracowników państwo realizujące powyższą strategię musi zapewnić ich ciągły napływ w perspektywie 20-30 lat. Milcząco zakłada się, że Zachód, zwłaszcza Kanada i Europa będą atrakcyjnymi miejscami osiedlenia się specjalistów. Choć warto odnotować, że już istnieją problemy związane z dopływem zagranicznych specjalistów do Niemiec czy Europy, to trzeba wskazać, jakie wyzwania pojawią się w przyszłości.

Rozwój Globalnego Południa
Jednym z elementów polityki gospodarczej Niemiec lat 2000-ch było oparcie rozwoju gospodarczego i ekspansji eksportowej na dopływie pracowników z Europy Środkowo-Wschodniej. Chodziło nie tylko o pracowników nisko-wykwalifikowanych, ale i specjalistów, np. z branży medycznej. Obecnie obserwujemy trend powrotu pracowników, który jest związany z rozwojem ich państw pochodzenia (np. powroty do Polski). W takiej sytuacji strategia ekspansji eksportowej i utrzymania modelu gospodarczego napotyka poważne przeszkody. Problemy Niemiec są ważną przestrogą dla innych państw chcących rozwiązać w ten sposób problemy demograficzne. Podobnie, jak kiedyś Polska, obecnie przyśpieszonego rozwoju gospodarczego doświadczają państwa Azji Południowo-Wschodniej, Indie, Azja Środkowa i część państw Afryki i Ameryki Łacińskiej. Na dzień dzisiejszy państwa te są państwami ubogimi, a znaczna część osób, w tym wykształconych specjalistów marzy o emigracji do Europy czy Ameryki Północnej, podobnie, jak Polacy w latach 2000-ch. Natomiast kraje te także doświadczają wzrostu wynagrodzeń i poziomu życia. Zgodnie z raportem EY „Future of Pay 2024”, wynagrodzenia w Indiach wzrosły o 9,5% r/r, przy czym wynagrodzenia specjalistów z branży usług finansowych i informatycznych wzrosły o ponad 10%. Polska i Europa też doświadczają wzrostu wynagrodzeń, natomiast wynika on z problemów strukturalnych na rynku pracy. W Indiach jest on powiązany ze wzrostem gospodarczym i wzrostem produktywności. Za inny przykład może posłużyć Uzbekistan, gdzie w zeszłym roku wynagrodzenia wzrosły o 20%. W Taszkencie, który jest stolicą tego kraju poziom wynagrodzeń osiągnął ekwiwalent 700 USD. Kontynuując ten poziom wzrostu przez kolejne 20 lat państwa te mogą osiągnąć na tyle wysoki poziom dochodu (nie obowiązkowo tak wysoki, jak na Zachodzie), że dla ludności tych państw, zwłaszcza wykwalifikowanych pracowników migracja przestanie być atrakcyjną opcją.
Specjaliści zagraniczni nas nie uratują
Najważniejszym wnioskiem tej analizy nie jest stwierdzenie braku potrzeby sprowadzania specjalistów z zagranicy. Mitygowanie części problemów demograficznych przez zapraszanie ich jest optymalną strategią. Problem zaczyna się wtedy, gdy na migracji opiera się strategię tworzenia konkurencyjności czy utrzymania wzrostu. Jest to niezrównoważona strategia, którą będzie bardzo ciężko utrzymać w dłuższym terminie. Rozwiązaniem jest uświadomienie sobie wagi problemów demograficznych i dostosowanie różnych gałęzi gospodarki do nich. Imigracja generuje koszty w postaci braku motywacji polityków i decydentów do mierzenia się z tymi problemami i tworzenia odpowiednich strategii radzenia sobie z nimi. Masowa migracja powoduje też późniejsze uświadomienie tych problemów przez społeczeństwo. Na koniec migracja nie rozwiązuje tych problemów a powoduje ich odroczenie o 15-20 lat. Jednak po przejściu tego okresu wyzwania te pojawiają się ze zdwojoną siłą.



